Sandomierskie wesele

zdjęcia arch.: C. Łutowicz

No wiesz... tu mieszkamy, tu oboje mamy przyjaciół ze studiów, jesteśmy w takim wieku, że krążymy wzajemnie po znajomych weselach... W Nowym Jorku jest tyle domów weselnych, ze tylko wybierać - Sandomierz nie spełni naszych oczekiwań...

Ale zobaczcie, odpalam Internet. Maleńkie, piękne, przytulne miasteczko, a jak nasycone przyrodą, krajobrazem, czystym niebem. Zabytkami, których historia i legendy dają poczucie niesamowitości. Przysięgać sobie możecie w Bazylice Katedralnej, która jest cztery razy starsza niż wasze olbrzymie miasto. W niej to klęczeli polscy królowie. Pokazuję wszelkie walory Sandomierza, ubarwiam komentarzem... jednak nie.

Powróciliśmy z Bogusią, wiejski dom z dużym ogrodem, ptaki, kwiaty - spokój. Jak ich z tym weselem ściągnąć do Sandomierza? Szczęściem ukazał się świetny album o Bazylice Katedralnej w Sandomierzu (2015), kupuję - wysyłam. Telefon. Mamy dużo wątpliwości... Okazało się, że z nami musiałoby przyjechać kilkadziesiąt  osób. Nasi przyjaciele to ludzie bardzo kolorowi, wywodzący  się z różnych ras, kultur, obyczajów, upodobań kulinarnych...

Wstępny wybór padł na zespół gastronomiczno-hotelowy u podnóża Bramy Opatowskiej. Właściciel nie boi się wyzwania - konieczne dania ad personam zapewnia. Hotelowe problemy, też nie istnieją.

- No a kwiaty? Pytanie zadane drżącym głosem przez pannę młodą leci nad oceanem. Ten problem Sandomierz też wypełnia. Porównanie oferty wiązanek ślubnych w naszym mieście, a w Nowym Jorku - jesteśmy daleko w przedzie. W jednej z polskich wypożyczalni samochodów okazjonalnych, znalazłem jeden bardzo ciekawy - dyszkantem wtóruje pan młody...

Chyba coś z tego będzie... rozwiewamy kolejne wątpliwości. Wesele, ale co z muzyką - jaka? Kto zdecyduje, my oboje nie najmłodsi, nasze oczekiwania muzyczne, to nie upodobania młodych ludzi, wychowanych w innej kulturze. Wesela w Ameryce, to przy dyskdżokeju, jaki zestaw płyt..? Może zespół muzyczny? Kłopot. Dramaturgia narasta... Po co nam to było.

Bogusia szuka muzycznego zespołu w Internecie, wszystkie kapele mają zabukowane terminy na półtora roku do przodu... Jest, aż w Rzeszowie, przysyłają nam link do YouTube - słuchamy. Dobrze grają, świetnie bawią publiczność. Młodzi za wodą w zachwycie..!

Chyba wszystko podopinane. Dzień ślubu, zaplecze organizacyjne u nas na wsi, tam  makijaże wszystkich pań, prasowanie odzieży, wiązanie muszek i krawatów - błogosławieństwa rodziców. Zamówiony samochód przyjechał z Warszawy, stoi przed bramą. Wszyscy goście z bardzo daleka już w Sandomierzu. Gorączka w hotelowych pokojach, poprawiane koafiury i tiurniury, rzęsy, kształt oka, a i policzków róż... Maszyna ruszyła.

Młodzi w dziwnym automobilu, za nimi rodzice i inni goście, wiejskimi drogami udają się do Sandomierza... a tu, jak to w zwyczaju, droga zagrodzona stołem i czterema osobami grającymi w tysiąca..! Ojciec młodego przy pomocy flaszki likwiduje tradycyjną bramę... Kilkaset metrów i znów brama, tym razem na środku drogi kobiecina kąpie dziecko w balii - kolejna flaszka pomogła. Potem były snopki kwitnącej nawłoci tarasujące przejazd - flaszka..!

Od Rynku w stronę katedry w ordynku i pełni rycerskiej gali, zbrojni sandomierscy rycerze prowadzą orszak weselny ku zaślubinom... To nie uzgodniona w scenariuszu niespodzianka. Wszyscy zdziwieni, szczególnie kolorowi goście z krajów bardzo odległych. Zgrzyt żelastwa i szczęk białej broni, komendy - wypełniają piękną katedrę... Jest bardzo uroczyście, załzawione oczy pełne podziwu. Uroczystą mszę uzupełnia czterema pieśniami solista operowy - organy grzmią..!

Wychodzą Młodzi pod skrzyżowanymi mieczami sandomierskich rycerzy... Brawa. Huk armaty! Morze kwiatów, bogactwo strojów - piękna pogoda (jak to w Sandomierzu) - życzenia, gratulacje... no i ten samochód. Szeroko otwarte oczy cudzoziemców..! Szum migawek aparatów, młodych porywają na sesję fotografowie, jeżdżą po mieście, jego zabytkach i zakątkach...

Piękne stoły (bez plastikowych butelek) ładne kompozycje kwiatowe - wszystko w tonacji... późną nocą jeszcze tańczą - inni na spacerze zwiedzają Starówkę.

Dzień drugi - poprawiny... Duży ogród, pełen kwiatów centralny element wielka pergola kwitnących pnączy - zapachy... środkiem stoły. W bramie przyjeżdżających gości wita strażacka orkiestra - z wielkimi trąbami, bębnem i talerzami inna muzyka inna ekspresja, wszystko wibruje. Przyjaciele młodych w szoku - młodzi też...Nikt nie wie, że za chwilę przyjedzie zaprzyjaźniony pilot balonowy z całym sprzętem. Wzbudza zainteresowanie wszystkich balonem i jego napełnianiem. Balon na uwięzi - sto metrów w górę i powrót, oczywiście pierwszy lot - młodzi. Utworzyła się kolejka, dzieci wiejskie tez się dołączyły. Wszystko filmują goście przesyłając na żywo obraz do Indii i za ocean... Pan młody, na stronie jest pytany - kim jesteś w Polsce, że masz takie wesele..?

Całość kosztów dwudniowego zamieszania, pokryli Rodzice - z uśmiechem i słowami - wcale nie drogo..!

Minęło dziesięć lat, małżeństwo zawarte w mieście w którym działa kamień optymizmu jest szczęśliwe (dwie córki)...

Przetestowaliśmy jeszcze jeden walor Sandomierza - wesela polonijne...

autor tekstu: Cezary Łutowicz
Przewiń do góry